W tym tygodniu pewnie doszło do wielu ciekawych zdarzeń. Z jednej strony upadła szumnie zapowiadana Super Liga piłkarska czy też na Marsie łazik wytworzył tlen z tamtejszej atmosfery. Z drugiej strony z poziomu rozrywkowego pojawiły się nowe owocowki za darmo i bez rejestracji, zaś w nocy z niedzieli na poniedziałek rozdano w USA Oscary. Właśnie tym nagrodom chcielibyśmy się przyjrzeć.
Nagrody i kino w świetle pandemii
Nie da się ukryć, że rok 2020 upłynął nam pod znakiem pandemii koronawirusa. Szczególnie dotknął on właśnie branżę filmową. W wielu krajach, w tym w Polsce kina były zamknięte przez ponad pół roku, a wiele filmów zostało przełożonych na 2021 rok. Sprawiło to, że tegoroczne nominacje do Oscarów upłynęły nam pod znakiem gigantów streamingowych: Netflixa, Amazon Prime, HBO, Hulu. Z racji braku większych premier w kinach, to właśnie na tych serwisach pojawiły się produkcje nominowane do nagród. Było to precedensowe wydarzenie w historii, gdyż nawet sama Akademia zmieniła zasady dla filmów i nie było już konieczne wyświetlanie do w Hollywood przez co najmniej 2-3 tygodnie w jednym kinie.
Wśród nominowanych do nagrody najlepszego filmu znalazły się: Nomadland, Sound of Metal, Ojciec, Minari, Proces Siódemki z Chicago czy Judas and the Black Messiah. Nie mieliśmy tu zatem żadnych blockbusterów, o których było głośno w mediach. W 2020 były to 1917, Joker, Le Mans'66 czy Pewnego razu w Hollywood. Takie zmiany doprowadzają do tego, że sam przemysł i rynek filmowy się zmieniają i nawet wiele produkcji przeznaczonych do kin, ląduje od razu na platformach online. Być może za rok będziemy mieć ponownie do czynienia z taką sytuacją.
Wielcy wygrani i przegrani
Jeśli spojrzymy na nominacje i same nagrody, to największym wygranym okazał się film Nomadland. Uzyskał on 6 nominacji i zdobył 3 statuetki, w najważniejszych kategoriach: Najlepszy film, reżyser i aktorka pierwszoplanowa. Szczególnie ważna jest nagroda dla Chloé Zhao, która dopiero jako druga w historii kobieta zdobyła tę prestiżową nagrodę. Udało jej się stworzyć bardzo dobrą więź z Frances McDormand, dla której to już druga statuetka w ciągu ostatnich kilku lat.
Być może nie przegranym, ale jednak z rozczarowaniem do domu mogli wrócić twórcy Manka. Film zdobył najwięcej, bo aż 10 nominacji, a samych nagród otrzymał 2, więc co 5 nominacja skończyła się dla nich nagrodą. Z pewnością największym przegranym został film Proces Siódemki z Chicago. Miał on 6 nominacji, a jego producenci i nominowane osoby wróciły do domu z pustymi rękami.
Oczywiście niektóre nagrody były raczej pewniakami. Wiadomym było, że najlepszą animacją będzie Co w duszy gra, piosenką Fight for You z Judas and the Black Messiah, a wszyscy spodziewali się, że Nomadland zostanie wybrany jako najlepszy film. W kategoriach aktorskich Akademia lubi zaskakiwać, więc do końca nie mogliśmy być pewni konkretnych nagród. Najlepszym aktorem został Anthony Hopkins, choć dużo na to wskazywało, że pośmiertnie wybrany zostanie Chadwick Boseman.
Na koniec warto wspomnieć o tym, że z roku na rok coraz bardziej można zauważyć zwiększającą się obecność kina azjatyckiego. W zeszłym roku przecież triumfował Parasite i Joon-ho Bong, w tym roku zaś nagrodę dostała Chloé Zhao. Obok niej wyróżniona została Yuh-Jung Youn za rolę drugoplanową w filmie Minari, który miał aż 6 nominacji, w tym dla najlepszego filmu i aktora.
Dla nas osobiście małym zawodem jest przyznanie filmowi Sound of Metal tylko 2 nagród w kategoriach technicznych. Riz Ahmed i Paul Raci stworzyli znakomite kreacje aktorskie, jednak członkowie Akademii postawili w tym roku na kogoś innego.