Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Tyle kosztuje podstawowy słup stanowiący element nowoczesnego chmielnika kompozytowego. Plantatorzy rozbudowujący swoje chmielniki czy naprawiający istniejące właśnie podejmują decyzje o wyborze technologii. Co kupić? Jakie są możliwości dostępne na rynku? Sprawdzamy.

Prawie wszystkie chmielniki w Polsce, tj. około 1500 ha, z czego 80% jest w woj. lubelskim, wykorzystują słupy impregnowane olejem kreozotowym. Ta substancja jest skutecznie wycofywana z przemysłu chmielarskiego w całej Europie, przez Unię uznana za rakotwórczą, a w Polsce dozwolona do użytku tylko w obszarach niemających kontaktu z żywnością i tylko do końca października 2020 r.

 

 

Zakładając nowy chmielnik, trzeba wybrać technologię, która pozwoli na bezpieczną uprawę chmielu przez długie lata. Ma być:

  • bezpieczna i ekologiczna – pozwalająca na sprzedaż chmielu również po wejściu w życie zakazu używania słupów kreozotowych oraz wprowadzeniu badań na obecność WWA, czyli substancji występujących w kreozocie, na plantacjach chmielu;
  • tania w zakupie, montażu i utrzymaniu – chodzi o jednostkową cenę słupa, ale także transport, łatwość montażu, wymiany elementów, demontażu, utylizacji;
  • trwała – ma wytrzymać co najmniej 40 lat, czy wielokrotnie dłużej niż konstrukcja drewniana impregnowana bezpiecznymi dla środowiska środkami.

Według spółki Polski Eko Chmiel technologia kompozytowa spełnia wszystkie te warunki. Jest nie tylko ekologiczna i zapewnia bezpieczeństwo dalszej sprzedaży chmielu na rynek polski, niemiecki i innych krajów, ale także pozwala na bioremediację (oczyszczenie) gruntu istniejącego chmielnika.

Podstawowy słup kompozytowy kosztuje 350 złotych i może być zamontowany nawet przez jedną osobę bez potrzeby wprowadzania ciężkiego sprzętu i specjalistycznych urządzeń. Taki słup waży około 20 kg i jest bardzo elastyczny. Większa elastyczność to mniej złamań słupów i uszkodzeń chmielników po burzach lub intensywnych opadach tuż przed zbiorami, gdy konstrukcja chmielnika obciążona jest przez rośliny. Trwałość słupów kompozytowych obliczona jest na ponad 40 lat, co zachęca do takiej inwestycji. Dostępne są również różne formy finansowania oraz doradztwo w zakresie podatków i dotacji.

Co robią niemieccy plantatorzy?

Niemieccy chmielarze wybrali technologię słupów betonowych, która jest wymagająca pod względem montażu, wymaga użycia ciężkiego sprzętu w chmielniku, nie tylko w trakcie pierwszej instalacji, ale również do napraw i wymian słupów. Elastyczność słupów betonowych jest bardzo niewielka, a ich pochylenie sprawia, że zdarzają się przypadki dominowego zawalania słupów chmielnika.

Plantatorzy z innych krajów europejskich testują również różne substancje impregnujące drewno, tzw. ekologiczne, które są bezpieczne dla gleby i szyszek, ale niestety nietrwałe. Wytrzymują kilka lat i wymuszają ciągłą wymianę słupów.

– Od kilku lat uświadamiamy zarówno plantatorów indywidualnych, jak i związki chmielarskie oraz różne instytucje rolnicze, że polscy chmielarze muszą dostosować konstrukcje swoich chmielników oraz glebę do warunków europejskich, oczyścić je z kreozotu. Pamiętać trzeba, że większość naszych rodzimych zbiorów trafia na rynek niemiecki i zawartość substancji rakotwórczych WWA może skutecznie wyeliminować polskich plantatorów z tego rynku – mówi Zbigniew Szkopek, prezes spółki Polski Eko Chmiel.

Co z kontraktacją chmielu w kontekście WWA?

Mimo że umowy na kontraktację chmielu podpisywane są na 5 i więcej lat, to w ich zapisach zawarte są klauzule dotyczące jakości chmielu oraz zawartości substancji zabronionych w Unii Europejskiej. Do tej pory ostateczna cena odbieranego chmielu zależała głównie od nasycenia szyszek kwasami alfa i określana była po zbiorach, ale od tego roku odbiorcy chmielu mogą również chcieć badać chmiel pod kątem substancji zakazanych, których zawartość w produktach spożywczych jest ściśle określona przez Unię Europejską.

Zmiana polskich chmielników to konieczność, pytanie tylko, na jaką technologię i czy obecne mogą być wykorzystane jeszcze w tym sezonie. Zdania są podzielone, a zmiany budzą emocje, ponieważ wymagają od plantatorów dużych inwestycji.

Eksperci przemysłu spożywczego są zgodni, że eksportując chmiel na rynek niemiecki, musimy spełniać niemieckie normy jakości, czystości surowca. Bez tego rynek polskiego chmielu może zostać wyizolowany, a ceny tego surowca radykalnie spaść. Uprzywilejowani będą plantatorzy spełniający nowe normy.

Szczegółowa oferta dostępna jest na stronie www.polskiekochmiel.pl oraz na fanpage’u spółki.

Nasze serwisy

aobiznes KAIZEN  wbiznesieeDokumenty